Moja Myszka wyjeżdża do Krakowa na studia. Będzie mieszkała w akademiku.
Nic nadzwyczajnego i pewnie zacznę tęsknić i uświadomię sobie, że już wyjechała dopiero gdy pożegnamy się na stacji, co nie zmienia faktu, że będzie nam trudno bez siebie. Pierdolę wszelkiego rodzaju etykiety przypisywane związkom dwojga młodych ludzi, jak by nie patrzeć to już ponad cztery lata razem i mam prawo mówić, że to nie jest dziecinada i chodzenie za rączkę. Nie jesteśmy już w sobie ślepo zakochani, nie mamy klapek na oczach i nie jest już tak pięknie jak kiedyś, przynajmniej z mojej strony, ale oboje czujemy i wiemy, że się kochamy i jest nam ze sobą dobrze, mimo różnic, które czasem wychodzą.
Fakt, że można się odwiedzać, a Kraków nie jest tak daleko (3 godziny jazdy pociągiem), ale bilet kosztuje i nie będzie można sobie na to pozwolić zbyt często. Mam tylko nadzieję, że wszystko potoczy się szczęśliwe i że Mysza trafi na normalnych ludzi w akademiku, w grupie. No i obym się nie rozpił przez tęsknotę (żartuję).
Cejrowski miał taki swój program durnowaty, w którym opowiadał o rzeczach, które go wkurzają. Ja pójdę krok dalej i stworzę cykl “Wkurwia mnie… “, czyli lista rzeczy, które doprowadzają mnie do szewskiej pasji. Wkurwia mnie… mój brat. Wkurwia mnie nie tyle dlatego, że jest ode mnie 9 lat młodszy, a dlatego, że to kawał małego skurwiela i czasami mam ochotę wstać, pierdolnąć go w ryj w taki sposób aby rykoszetem odbił się od ściany. Cóż takiego wyrabia ten młody człowiek, że tak mnie wkurwia? Jest kurewsko rozpieszczony i drze kurwa tę mordę non-stop. Co więcej, wykorzystuje uległą mu matkę na maksa, przy jej ogólnej aprobacie. Wymusza na niej pieniądze, zachcianki kulinarne etc. Ja w domu potrzebuję ciszy, spokoju. Nie potrafię funkcjonować w hałasie – to raz, a dwa w nerwach. A on działa na mnie jak płachta na byka. Co więcej, rozmawiałem na ten temat z matką, ale skończyło się tylko na obietnicy. Dalej włazi jej na głowę i w dalszym ciągu doprowadza mnie niekiedy do granic wytrzymałości. A Was? Wkurwia rodzeństwo?
Nie widziałem wcześniej tego filmiku, chociaż pierwszą płytę nowego wydawnictwa kupiłem już w pre-orderze. Nadrabiam zaległości Pierdolnąłem na suty przy tym
Jako, że od najmłodszych lat rosło we mnie zamiłowanie do muzyki w końcu przyszło mi “uczepić się” jakiegoś gatunku muzyki, z którym najbardziej się identyfikuję. Stał się nim rap.
I choć nie uważam siebie za jakiegokolwiek eksperta w tej dziedzinie to mam zarówno o nim samym pojęcie jak i o tym co w polskim rapie słychać. Oprócz rapu słucham również wielu innych gatunków muzyki, nie ograniczam się tylko do jednego czy dwóch. Mam również głęboko w dupie trendy i stereotypy dotyczące danych gatunków. Mogę słuchać (z odpowiednim podejściem) zarówno disco-polo, jak również death metalu, choć nie ukrywam, że w specyficznych sytuacjach i bynajmniej nie dla przyjemności. Słucham również muzyki klasycznej (bardzo lubię koncerty fortepianowe), elektronicznej (techno, trance, house), popu, rocka, punk-rocka i innych. Jeżeli rozchodzi się o rap, nie identyfikuje się z jakimikolwiek raperami i nie staram się być takim jak oni, nie znam tych ludzi, znam jedynie ich rap. Są oczywiście wykonawcy, o których wiem mniej czy więcej i z którymi w danych kwestiach mniej lub bardziej się zgadzam. Nikt nie jest jednak jakimkolwiek dla mnie autorytetem. Nie chodzę na koncerty, gdyż nie lubię i nie uważam aby było w tym cokolwiek złego. Nie ubieram się tak jak raperzy i nie wrzucam chwdp na murach (Eldo by się skrzywił, ale to akurat nie dotyczy raperów, bardziej odnosi się do fanów niektórych wykonawców, ale to już inna historia), nie wklejam sobie jp na naszą-klasę (na której nie mam profilu bo pierdolę portale społecznościowe). Słowem – zupełnie nie staram się być tacy jak raperzy, a już na pewno nie staram się być ich “mentalnym bliźniakiem” jak nawinął Sokół. Owszem w rapie istotna jest nawijka, przekaz, ale rap to nie samo rapowanie, to także warstwa muzyczna, która jest połową sukcesu, a w niektórych przypadkach nawet wyciąga rapera za uszy, przewyższając jego możliwości. Stąd nie zawsze słucham rapu dla przekazu. Rozumiem o czym ktoś nawija, ale nie skupiam się na tym, tak jak inni nie wsłuchują się w tekst piosenek, ważna jest całość, ważny jest rytm, jakość i wiele innych aspektów. Oczywiście to moje zdanie, ale chciałem by pewne rzeczy w stosunku do mojej osoby były jasne zanim odniosę się do tego co wyprawia Peja.
A Peja jak to Peja. Stary wilk w polskim rapie, “pietanstak twórczości artystycznej”, mnóstwo nagrywek, ponad 9 czy 10 wydanych płyt jako Slums Attack, ostatnio dwie solówki. O sobie mówił najgorsze słowa i wiele najgorszych rzeczy pewnie zrobił. To nie jest człowiek, z którego warto brać przykład, wie o tym każdy świadomy i inteligentny słuchacz. Każdy kto kupuje jego płyty czy przychodzi na jego koncerty powinien wiedzieć, że to nie jest typ grzecznego Pana z TV i bez dwóch zdań szacunek można mu oddać jedynie za to, że nawinął sporo porządnego materiału, za nic poza tym.
Co stało się ostatnio, wie już raczej sporo osób, a jak ktoś nie wie i zapyta starszych czy dziadków na pewno się dowie gdy spyta o “rapera, który pobił 15 latka” – bo pewnie tak to już się będzie nazywało. Sytuacja wyglądała następująco: ja oczywiście na tym koncercie nie byłem, ale wszyscy już o tym wiedzą dzięki filmikowi z YT i dzięki relacji osób zainteresowanych. 15 letni chłopak stał niedaleko sceny podczas koncertu Peji, przez dłuższy czas pokazując w stronę rapera środkowy palec – to jest na bank. PODOBNO krzyczał też coś w stronę Peji, ale co dokładnie nie wiem.
Reakcja Peji była taka:
“- Wszyscy patrzcie na tego frajera. (szał i aprobata tłumu, gwizdy) – choć frajerze, kurwo, choć ty kurwa chuju do szczania, kurwa rozjebundo ty jebana (…) (ktoś z tłumu: – rozjeb go!) – chuj ci na imie! ty kurwo chuj ci na imie (publiczność zaczyna powtarzać to samo) – jesteś hejterem więc wypierdalaj mi kurwa, (publika powtarza) – ty kurwa pedale, jak ja rapowałem ty dziwko, to ty żeś kurwa nawet nie wiedział kurwa jak się masz wysrać kurwa w nocnik ty kurwo, – wiecie co robić nie? wiecie co z nim zrobic nie? ROZJEBAC W CHUJ (jacyś 5, 6 typa napierdala 15 latka) – tak kończą frajerzy, właśnie tak.
Potem nie wiem kto, ale ze sceny ktoś mówi, że chłopak ma słabo, czyli zwraca się w ten sposób do gości, którzy leją dzieciaka, żeby go zostawili. Peja: – wszystko na mój koszt, wszystko na mój koszt.
Moim zdaniem winowajcą całej tej sytuacji jest właśnie ten chłopak. Jeżeli ktoś przychodzi na koncert rapera, staje 3, 4 metry od sceny i pokazuje w jego stronę środkowy palec to musi być skończonym idiotą żeby spodziewać się braku konsekwencji, nawet nie ze strony samego rapera, ale od kogoś z publiczności, szczególnie, że to nie jest koncert Grammatika ( – “taki z nas Małolat/Ajron jak z UMC embargo” [dla niekumatych: Małolat to brat Pezeta, garował za jaranie, dilował natomiast UMC jest zniesławioną wytwórnią fonograficzną]). Nie wiem co ten dzieciak tam robił.
Natomiast 32 letni facet powinien zdawać sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów oraz swojej pozycji jako artysty na scenie. Rozjuszona publiczność, często pijana potrafi mocno nabroić, a gdy jest podżegana do takich czynów to może się nawet stać tragedia. Peja dał się sprowokować 15 letniemu gówniarzowi. I to tyle w temacie słuszności jego zachowania.
Nie wiem natomiast gdzie była ochrona, służby porządkowe. Cała sytuacja miała miejsce kilka metrów od sceny. Ochrona powinna tam być migusiem, a ktoś z organizatorów powinien zareagować na to co działo się na scenie.
Kaczor z byłego Killaz Group, z którym Peja nagrał kilka utworów wypowiedział się na temat zachowania Peji w ten sposób:
“Jeśli doprowadzimy do sytuacji w której tzw. “fani” będą mogli na naszych koncertach bezkarnie nas obrażać, to za chwile granie koncertów dla prawdziwych fanów stanie się zupełnym bezsensem. Jeśli ten chłopak na koncercie Peji miał odwagę pokazywać środkowy palec podczas występu to powinien również mieć odwagę ponieść tego konsekwencje. Cały szum wokół tej sytuacji jest dla mnie zupełnie niezrozumiały, “poszkodowany” jest sam sobie winny i myślę że środowisko hip hopowe zgodzi się z tym, że obecność takich ludzi na koncertach jest niepotrzebna i to tego typu zachowania prowokują agresje – zarówno ze strony występującego artysty jak i jego fanów, którzy przyszli się bawić przy jego muzyce. Jeśli Rychu poniesie z tego powodu jakiekolwiek konsekwencje prawne damy dowód temu że wolność słowa w tym kraju to nic nie warty slogan…”
Uważam, że Kaczor nie przemyślał do końca swojej wypowiedzi. Ma rację co do tego, że na koncerty nie powinni przychodzić pseudo fani, a jeżeli już przychodzą i zachowują się niestosownie, to w gestii organizatorów powinno leżeć reagowania na takie czy inne zachowanie. Jeśli natomiast Kaczor uważa, że wolnością słowa jest możliwość wyręczania się nabuzowanym tłumem do poturbowania dzieciaka bez konsekwencji prawnych to gratuluję mu światopoglądu. Dzieciak powinien stamtąd wylecieć, ale po interwencji ochrony. A Peja miał wybór. Wybrał tak, a nie inaczej i musi za to ponieść konsekwencje.
Co więcej, nie zdziwię się, jeżeli Peja straci szacunek kilku ludzi jemu przychylnych. Bo choć jak wspomniałem, to nie jest grzeczny i ułożony gość, ale koncert jest częścią kreowania wizerunku artysty, to nie jest życie prywatne, to nie jest jakiś tam wywiad. To jest koncert, bezpośrednie spotkanie słuchacza z artystą. I jeżeli ktoś nie potrafi panować nad swoimi emocjami nie powinien w koncertach uczestniczyć. Nie ważne co ten dzieciak robił i co pokazywał, zasłużył na wpierdol, ale Peja nie miał prawa jako artysta na scenie w taki sposób się zachowywać. Mógł to rozegrać na kilka innych sposobów. Mógł go zignorować, zbyć, zejść ze sceny do niego i coś mu powiedzieć, mógł poprosić kogoś na scenie żeby tego dzieciaka wyprowadził lub poprosił o to służby porządkowe. Fakt, że w takich chwilach człowiek nie myśli, ale jednak tak doświadczony gość, po 15 latach grania koncertów nie może się tak zachowywać.
Aha i jeszcze jedno. Pamiętajcie, że sami niewiele wiecie o życiu wykonawców, których sami słuchacie. Nie ważne jaki to gatunek muzyki. Nie o wszystkim możecie wiedzieć. I nie do końca wiadomo jakie rzeczy kto robił. Nową płytę Peji kupię tylko jeżeli okaże się, że warto. Bo mimo wszystko mam w nosie życiowe perypetie wykonawców. Musiałbym być głęboko praktykującym hipokrytą żeby na każdą taką rzecz reagować. Słucham płyt dilerów, bandytów, największych skurwysynów, ale czy ja jestem dilerem, bandytą i największym skurwysynem? No nie. Kwestia podejścia. Ale TV papka i tak powie swoje i rap znowu będzie “zły”.
P.S. Kumpel mi powiedział, że jego matka zadzwoniła do niego z pracy i zapytała się czy słucha Peji. Kolega powiedział, że nie. Odsapnęła.
A na koniec demot.
Aktualizacja 17.09:
Odnośnie mojego ostatniego wpisu:
“W związku ze zdarzeniem, które miało miejsce podczas mojego koncertu w Zielonej Górze, w dniu 12 września bieżącego roku chciałbym przekazać wyrazy ubolewania nad zaistniałą sytuacją oraz przeprosić opinię publiczną, władze Zielonej Góry, a przede wszystkim uczestników koncertu oraz fanów za moje zachowanie.
Chciałbym zapewnić, że nie było moją intencją wywoływanie jakichkolwiek negatywnych emocji publiczności, a na pewno nie nawoływanie do przemocy. Moje zachowanie było wynikiem emocji i silnego wzburzenia w skutek prowokacyjnego zachowania jednego z uczestników koncertu. Nie przewidziałem gwałtowności reakcji tłumu oraz tego, iż zdarzenia przybiorą taki obrót. Nie może to jednak tłumaczyć do końca mojego zachowania. Jestem świadom, iż na artyście ciąży wielka odpowiedzialność, obejmująca także panowanie nad emocjami w sytuacjach podobnych do tych, jakie miały miejsce podczas koncertu w Zielonej Górze. Przyznaję, że tego wieczoru nie udało mi się sprostać temu zadaniu, za co jeszcze raz wszystkich przepraszam.
Chciałbym także podziękować firmie Aspe Sp.z o.o. – organizatorowi koncertu, za podjęte działania i natychmiastową reakcję, które umożliwiły zminimalizowanie negatywnych skutków zdarzenia i docenić profesjonalne przygotowanie i zabezpieczenie imprezy przez organizatora.
Oświadczam, że pragnę rzeczowego i rzetelnego wyjaśnienia przyczyn i przebiegu zajścia. Wbrew temu co sądzą niektórzy, mam odwagę przyznać się do błędu, nie unikam odpowiedzialności i potrafię przeprosić za niewłaściwe zachowanie. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy udzielili mi wsparcia w tych trudnych dniach i zapewnić, że także w obliczu tej trudnej sytuacji pozostanę sobą. Chciałbym zwrócić uwagę, że przez lata mojej działalności artystycznej brałem udział w wielu akcjach charytatywnych i nigdy nie odmawiałem pomocy potrzebującym. Ufam, że to negatywne zdarzenie nie przekreśli tego wszystkiego, co Ryszard Andrzejewski zrobił dobrego. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wsparcie, organizatorowi koncertu za podjęte działania, a tych którzy poczuli się dotknięci moim zachowaniem przepraszam.”
Niesmak pozostanie, ale tak należało postąpić. Chociaż widać tutaj prawniczą – negocjacyjną rękę.