Dlaczego kupować gry?
Posiadanie oryginalnego oprogramowania to komfort zarówno praktyczny jak i psychiczny, a dzięki naszym pieniądzom rozwija się branża. Nie jestem w tej dziedzinie ekspertem, ale piractwo mimo, iż nikt tego nie dostrzega bardzo negatywnie wpływa na rynek gier, szczególnie wydawanych na PC. Im mniejsza sprzedaż i wysoki poziom piracenia danego tytułu tym mniejsza szansa, że kolejne części czy też nowe tytuły danego producenta będą wydawane na tę platformę. Przeciętny wciskacz WSADu nie wie, że producenci gier często rezygnują wydawania tytułu na platformę PC na korzyść konsol właśnie ze względu na bardzo wysoki poziom piractwa. Poza tym, jeżeli lubisz grać, uwierz mi na słowo, posiadanie własnej kolekcji gier na półce napawa ogromną satysfakcją, nawet jeżeli przed ich uzbieraniem uważasz to za bezsens.
Tłumaczysz sobie piractwo faktem ogólnodostępności w Interncie?
To tak jakbyś kupował kradzioną komórkę, zdając sobie z tego sprawę. Ty masz czyste ręce, przecież tego nie ukradłeś, ale w dalszym ciągu telefon jest lewy i to wcale nie musi się wydać, choć kiedyś może. Czy nie lepiej kupić własną, oryginalną komórkę, z gwarancją i papierami? Nie przekonuje Cię to? W takim razie postaw się w sytuacji człowieka, któremu skradziono ten telefon. Myślisz, że był zadowolony? Mówisz “ma wała” w takim razie nie czytaj dalej, wyjdź z tej strony i pierdolnij się w łeb i oby Cię los doświaczył. Fakt, ten człowiek będzie żył dalej, nic się z tego powodu strasznego nie stanie, ale jeżeli dotarło do Ciebie, cóż, tak właśnie to wygląda z perspektywy producentów. Wprawdzie pracownicy dostają swoje pieniądze, ale liczą też ogromne straty co w konsekwencji przekłada się na co raz durniejsze zabezpieczenia, których ingerencja w nasze działania może kiedyś przekroczyć barierę szerokopojętej prywatności, jak i również rezygnowanie z wydawania tytułów na PC. Warto wspomnieć o akcjach organów ściagania, które choć na kameralną skalę potrafią sprawić naprawdę ogromną niespodziankę.
Nie mam pieniędzy…
Taa, a na fajki ile wydajesz? Ile pieniędzy marnujesz na pierdoły, słodycze? Masz mieszkanie/dom, komputer, Internet, więc nie wierzę, że chodzisz przez cały miesiąc bez grosza przy duszy. Czy perspektywa wydania raz na jakiś czas często mniej niż 50zł jest aż tak straszna? W dodatku nie trzeba ruszać się z miejsca, masz Internet, mnóstwo opcji płatności. Co z nowościami, które kosztują 100zł? Niedługo po premierze ich ceny spadają grubo poniżej 70-80zł, a na allegro zawsze można znaleźć porządnego gościa, który skończył grę i sprzedaje ją w idealnym, nietkniętym stanie. Ale czekaj, jeżeli nie masz pieniędzy to na pewno nie masz zbyt dobrego kompa, więc interesują nas raczej nie nowości, a hity ostatnich lat. Te wydawane są w kilku seriach wydawniczych. Te tańsze można zdobyć nawet za 20, 30zł. Droższe serie, jak np. Platynowa Kolekcja to bardzo ładnie wydana seria z najnowszymi poprawkami, pełną instrukcją i dodatkami. Cena takiego pakietu to często nie więcej jak 50zł. To nie są kokosy. Przeliczcie ile wydajecie kasy na wspomniane pierdoły, czuję, że grubo ponad to, a jeżeli jest inaczej i jesteście “zmuszeni” do pobierania z neta. Cóż. Gry nie są potrzebne do życia jak chleb czy woda. Jestem w stanie zrozumieć człowieka, który kradnie bo zmusiła go do tego bardzo ciężka sytuacja, bo musi przeżyć. To skrajność, do której nie można w żaden sposób zaliczyć gier. Kradniecie – Wasz wybór, Wasze sumienie i odpowiedzialność.
Lepsze zło.
Ściągasz piracką grę? Nie spodoba Ci się? Usuń, zapomnij. Spodoba Ci się i chcesz w nią grać, postaraj się kupić oryginał. Posiadanie oryginału daje satysfkację, ale posiadanie kolekcji tylko i wyłącznie gier, które dały Ci radochę to podwójna satysfakcja. Nikt nie każe Ci kupować każdej gry, w którą grałeś tylko po to by spać spokojnie, nie. Jeżeli już zaczniesz przeznaczać na to pieniądze i odnajdziesz w tym jakiś sens z biegiem czasu sam przestaniesz ssać z neta, szkoda Ci nawet będzie na to czasu i nerwów z pieprzeniem się z uruchomieniem tego i często nie załapaniem crasha.
Gdy dorośniesz
Gdy dojrzejesz do decyzji o kupowaniu/kolekcjonowaniu gier lub też w końcu znajdziesz na to pieniądze (zaczniesz lepiej gospodarować te które masz lub zarabiać więcej własnych), pamiętaj, że ich producenci bardzo często pozwalają nam na ich przetestowanie przed kupnem. Wydają darmowe demo, z którego możemy korzystać przez dowolny okres czasu. W Polsce w porównaniu z zachodem korzysta z tej sposobności zapewne bardzo niewiele osób, a szkoda. Dema pozwalają bowiem na dokładne zapoznanie się z możliwościami silnika graficznego gry, sterowania, przykładowego gameplayu i jeżeli te spodoba nam się jest minimalna szansa, że w całości będzie inaczej. Dzisiejsze stałe, szerokopasmowe łącza pozwalają na w miarę szybkie pobieranie większych ilości danych z Internetu. Zawsze można zostawić komputer na noc (nie wierz w bajki o spalonym zasilaczu
) i ustawić sobie w menadżerze pobierania automatyczne wyłączenie komputera po zakończeniu pobierania. Wstajesz rano, komputer jest wyłączony, możesz spokojnie iść do szkoły/pracy i wrócić na gotowe demko oczekiwanej przez Ciebie gry. Nie przejmuj się zabezpieczeniami. Posiadając oryginalne gry masz prawo do (z założenia) jednej legalnej kopii nośnika. Legalna kopia to ta do własnego użytku, której nie wolno udostępniać innym i rozpowszechniać. Większość graczy kupujących gry w ogóle nie korzysta z oryginalnego nośnika. Gry kopiuje się na dysk w postaci obrazu płyty i emuluje deamonem. Zawsze możesz też pobrać cracka. Nikt nie będzie miał Ci za złe o to, że grasz na nim, jeżeli masz oryginał. Zresztą robisz to dla siebie. Nie przejmuj się również ludźmi, którzy się z Ciebie śmieją i drwią. To Twoja, nie ich sprawa. To oni są chorym systemem, nie Ty. Choć spotkasz się z problemami jak wszędzie, często natkniesz się na korzyści, wynikające z kupienia, posiadania oryginalnej gry. To rzeczy małe, ale cieszą, ponieważ widać, że dystrybutorom zależy na sprzedaży i starają się, choć dość nie śmiało, ale jednak, zachęcić do kupowania gier.
Oczywiście analogicznie do gier mógłbym napisać to samo w przypadku muzyki, filmów czy programów. A propos muzyki, przytoczę słowa znanego wszystkim, polskiego rapera Adama Ostrowskiego: “Kiedy swój ulubiony winyl w ręce trzymam, ktoś ma na dysku ulubione 500 Giga… Muzyki nie będzie – STOP – Wsadź se w dupę tej jebany Internet!”.
Jeżeli Cię nie przekonałem
Do tych, których nie interesuje wydawanie pieniędzy na oryginalne multimedia mam jedynie prośbę. Starajcie się zachować w tym jakiś rozsądek i szanujcie ludzi, którzy z kolei szanują pracę innych. Nie wyśmiewajcie ludzi kupujących oryginalne gry, muzykę, soft o ile Ci ludzie ogółem na to nie zasługują (bo wiadomo, że znajdą się nadziane bałwany, które “mają za dużo w dupie” [patrz. miejski.pl]). Proszę Was również o to abyście nie wspierali czynnie rozwoju żadnych for warezowych, nie tworzyli własnych torrentów, nie bawili się w uploady, nawet dla własnego bezpieczeństwa. I nie tłumaczcie wszystkiego tym, że “nikt nie jest aniołem”, ponieważ nawet z punktu widzenia chorego prawa są przestępstwa, są i wykroczenia, a jedne drugim nie równe. Nie chodzi mi oczywiście o to by wyznaczać jakąś granicę pomiędzy piractwem, a nie-piractwem/prawie-piractwem. Chodzi wyłącznie o to by potrafić się w tym jakoś odnaleźć i starać utrzymać jakąś równowagę, zdrowe podejście.
Howgh.